Delikatnie o świecie

Co zostawiamy po rozwodzie?

Temat trochę prześmiewczy, bo temat „ugodowo” przebytych rozwodów to dość rzadka kwestia. Ludzie piorą brudy, nawet jeśli chodzi o zwykły rozpad pożycia małżeńskiego z niczyjej winy, czy powodem jest różnica charakterów, a to się zdarza coraz częściej. Niektórzy po rozwodzie zostawiają sobie część majątku, a to jakiś samochód, mieszkanie lub pieniądze. Inni zadowolą się pozostaniem przy nazwisku po mężu czy żonie – tak też przecież można, ale zdarza się to o wiele rzadziej.

Najbardziej popularną ostatnio z nazwiskiem po małżonku jest Magda Gessler. Jej rodowe nazwisko brzmiało Ikonowicz. Drugą kobietą jest Olga Bończyk. Co prawda była dwukrotnie rozwiedziona, ale zostawiła nazwisko po małżeństwie z pierwszym mężem, Jackiem Bończykiem. Monika Richardson też do tych osób należy, co zresztą widać na pierwszy rzut oka. Przecież to prawie niemożliwe, żeby z domu nosić takie nazwisko J Prezenterka skradła je byłemu mężowi, Williamowi Richardsonowi, a jej nazwisko z „domu” to Pietkiewicz. Maria Czubaszek też nazywała się inaczej przed zamążpójściem, a mianowicie Bacz. To samo jest Z Korą Jackowską, która z domu jest Ostrowska. Izabela Trojanowska, aktorka i piosenkarka przed ślubem nazywała się Schutz. Ostatnią tutaj z kobiet, bo po co się zbędnie rozpisywać, jest osławiona na dniach Małgorzata Rozenek, jeszcze do niedawna perfekcyjna Pani domu. Po rozwodzie nie zmieniła nazwiska i dalej posługuje się tym zyskanym przy ślubie z aktorem.

A wiedzieliście, że Zygmunt Solorz Żak przyjął nazwisko po swoich obu żonach? Solorz jest po pierwszej, Żak po drugiej małżonce. Nazwisko rodowe biznesmena to Krok. To chyba jedyny przykład sławnego mężczyzny, który zdecydował się na ten… hehe, krok.

Dlaczego w ogóle ludzie decydują się na przyjęcie innego nazwiska po rozwodzie? I dlaczego częściej to są kobiety? Myślę, że chodzi tu nie tylko o brzmienie, ale i o renomę. Na własne, nieznane nazwisko pracować trzeba znacznie ciężej, niż na to, które ma już jakąś historię i osiągnięcia. Przecież zupełnie inaczej i lepiej brzmi „A, to pani z tych…?”